facebook

Korzystanie ze strony jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na wykorzytenie plików cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki.ZamknijSzczegóły

Seminarium Odnowy Wiary spotkanie 6




TYDZIEŃ VI

„W SŁUŻBIE EWANGELIZACJI"

Rozeznawanie. Gdy ewangelizuję – żyję!


          Zbawiam się we WSPÓLNOCIE KOŚCIOŁA przez sakramenty i charyzmaty: to jest Dar i Tajemnica. Fundamentem jest moja jedność z Chrystusem w Duchu Świętym ku chwale Ojca. Konsekwencją tej odnowionej jedności z Panem jest nowa jakość jedności z braćmi i siostrami w wierze. Pojawia się pokusa, by pozostać razem, bo jest nam ze sobą dobrze. Może nawet lepiej niż jak na niedzielnej czy co dniowej Eucharystii...Ale to jest jedynie pokusa, gdyż doświadczenie osobistego odnowienia się w Duchu Świętym oraz radość bycia razem w Imię Jezusa ukierunkowuje nas na EUCHARYSTIĘ, która raz na zawsze pozostaje Źródłem, O-Środkiem i Celem ludzkiego pielgrzymowania. Jezus w Eucharystii - Początkiem i Końcem, Alfą i Omegą, Wczoraj, Dziś i Jutro: TEN SAM TAKŻE NA WIEKI! Sama zaś Eucharystia, Święta MSZA, Pascha, Przejście Cudowne i Dziękczynienie czyni nas NAMASZCZONYMI, tj.: POSŁANYMI. Chrystus, spełniwszy wolę Ojca (do końca!) - posyła nas w Duchu świętym, jak i Sam został posłany: by „Ogłaszać Wielkie Dzieła Boże!". Kościół bowiem, w którym się zbawiamy - z natury swojej jest misyjny: .
          Mała Wspólnota Kościoła w Duchu Świętym domaga się mojej wierności (ze względu na Jezusa!). Ona jest środowiskiem mojego wzrostu przez świadczenie, słuchanie, służbę i miłość. Jednakże wspólnota nie jest celem sama. w sobie. WSPÓLNOTA JEST DLA EWANGELIZACJI. W niej się nawracam, dojrzewam, ona mnie posyła. Owszem - celem jest Wspólnota Niebieska: NIEBO (i niebo na pewno nie jest dla naiwnych; tak myślą naiwni...). Dlatego kolejnym krokiem dojrzałego życia chrześcijańskiego jest EWANGELIZACJA. Gdy ewangelizuję - żyję! W przeciwnym razie „dom mój" staje się gorszy niż poprzednio, nim uwierzyłem...
Oto tydzień, w którym Duch Święty zamierza uczyć mnie rozeznawania duchów (wewnętrznych natchnień, poruszeń czy nagłych zmian). Muszę przyznać, że Zły choć pokonany wciąż pozostaje jak pies na łańcuchu. Jest nieszkodliwy, gdy się do niego nie zbliżam. Udaje lwa, ale to „papierowy tygrys". Taka jest prawda o tym „panu gnoju" , jak określa go Pismo Święte.


          Chęć szkodzenia ma wielką, ale moc ma znikomą. W tym czasie będzie próbował zastraszyć uderzając wszystkimi silami, by odzyskać utracone wpływy. To jednak tylko wielki, pusty hałas. Należy zachować spokój i przez uniżenie przejść do ponownego, jeszcze większego uwielbiania Pana Chwały - Jezusa Chrystusa! Należy wciąż zanurzać się w modlitewnym wewnętrznym skupieniu (by brać jak najwięcej!), prosząc Jezusa o pocieszenie i radość. W tym wewnętrznym szczęściu duszy rozpoznam Jego wolę dla mnie.
          Należy też wykorzystać wszystkie stworzone możliwości, by ewangelizować (podzielić się swoim osobistym doświadczeniem Boga). Począwszy od najbliższych. Jednakże nie na siłę! Znakiem do ewangelizowania będzie impuls od rozmówcy albo wyraźne wewnętrzne przekonanie, że należy zaświadczyć o żyjącym i działającym Panu Jezusie - fu i teraz. Należy wyzbyć się oporów i głosić w wolności Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Alleluja!

„Panie, naucz nas modlić się, jak i Jan nauczył swoich uczniów"
                                                                                                               (ŁK 11,1)

OJCZE! Daj nam chleba powszedniego dzisiaj. Ojcze NASZ...Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym
winowajcom.
Ojcze nasz KTÓRYŚ JEST! Nie wódź nas na pokuszenie.
Ojcze nasz, któryś jest W NIEBIE. Zbaw nas ode Złego!
Ojcze nasz, któryś jest w niebie. Święć się IMIĘ TWOJE, nie moje.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie! Przyjdź KRÓLESTWO TWOJE, nie moje.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie! Bądź WOLA TWOJA, nie moja.
Jako w Niebie tak i na Ziemi. Amen!

*
Bo Twoje jest królestwo i polega, i chwała na wieki. Amen!
Niech się tak stanie!
Ojcze! Chcę i pragnę, jak Ty.
Ty wiesz, Ty wszystko wiesz.
Ty wiesz, że Cię kocham!
Oto ja, sługa Twój. Poślij mnie!
Niech mi się stanie według Twego SŁOWA, Ojcze...


Dzień 1/ OJCZE! Daj nam chleba powszedniego, dzisiaj.


Wj 3,l-6-,4,18-20: „(...) Mojżesz (...) zaprowadzi! pewnego razu owce w głąb pustyni                      i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański            w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego (…)"

          Zobaczyć siebie w miejscu Mojżesza, na pustyni, z owcami wobec niezwykłego doświadczenia krzaku gorejącego. Jak krzew płonie, a nie spala się.
Tym właśnie było moje doświadczenie Chrztu w Duchu Świętym. I nie jest najważniejsze czy „coś" odczułem czy też nie. To się wydarzyło! A takie spotkanie z Bogiem twarzą w Twarz zakłada POSŁANIE. Bóg odkrył się przede mną, objawił mi Siebie Osobiście, a jednocześnie odkrywa mnie samemu sobie. Objawia mi moje nowe imię.
          Moje nowe doświadczenie Boga odbyło się we wspólnocie (z owcami) oraz w moim wnętrzu (w głębi pustyni). Niejako na wygnaniu. Kiedy się tego najmniej spodziewałem. W płomieniu Ognia, ze środka Krzewu w sposób tajemniczy przemówił do mnie Pan. Zapłonąłem, bym nigdy już nie zgasł. On sam mnie zapalił, a ja na to zezwoliłem. On też podtrzyma we mnie płomień wiary, nadziei i miłości póki trwa to, co się życiem zwie. A miłość nie zgaśnie nigdy- Ona jest największa. Cierpliwa i wytrwała - nie skończy się, nie zabraknie Jej, nie przeminie. To sam Bóg - MIŁOŚĆ zapłonął we mnie ze środka. Ogień Jego Miłości. We mnie. Płonie na wieki, bez końca...
          
          Mam modlić się i czuwać! Pan sam będzie działał.

          Rozbudzone we mnie dary Ducha Świętego domagają się nowego „podejścia" i wręcz ciągłego podchodzenia, zbliżania się do nich, przyglądania się im - w praktyce. Wtedy w głębi duszy usłyszę Głos Ducha Chrystusa, Głos Ojca, Wypowie moje nowe imię określone przez powołanie, misję jaką mi wyznacza. Powie mi nie tyle, co mam robić, ale KIM MAM BYĆ? Jakie jest Jego pragnienie względem mnie? Kim mnie zamierzył, abym był już tu na ziemi?
          Taka bliskość Boga domaga się uszanowania Jego Tajemnicy. „Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą (...). Jestem Bogiem (...)". Ziemia, na której stoję - gdzie modlę się, pracuję i wypoczywam - jest święta, bo On płonie we mnie. Gdziekolwiek pójdę On będzie ze mną. Wszystko zostaje uświęcone. Błogosławione stopy Zwiastuna Dobrej Nowiny, którego Słowo płonie na jego wargach, ze środka języka.

Mam wrócić do miejsca mego wygnania < do teścia swego >, ale nie po to, aby tam się ukrywać. Trzeba mi wrócić do tych, którzy pozostają w niewoli grzechu < w Egipcie >. Nie idę sam, a przede wszystkim otrzymałem dary Ducha Świętego <łaskę Boga >, aby dokonać znaków. Nie znam jeszcze całej wspaniałej zawartości Bożej Laski. Mam jej używać na świadectwo niewierzącym i ku wyzwoleniu pozostającym w niewoli. Najczęściej będą to ci, którzy nie podejrzewają się o niewiarę czy o jakiekolwiek zniewolenie, mnie uznają za „przesadzającego" lub „niegroźnego głupka": nawiedzony...

Płonąć, choć nie spalać się!

Rozważyć, o ile bardziej wzniosłe i głębsze doświadczenie Obecności Boga (od mojżeszowego) stało się moim udziałem. A przecież tamto wydarzenie ogromnie wpłynęło na losy ludzkości. Moc Ducha Świętego wprowadziła mnie w głębię Modlitwy Pańskiej. Duch Chrystusa w nowy sposób woła we mnie: Ojcze! Abba! Tatusiu! Tato! Prawda o głębi mojej nędzy przyzywa Prawdę o głębi Bożego Miłosierdzia (por. Łk 15,11-32: syn marnotrawny; Łk 18,13: celnik).
Szczera prostota, synowska ufność, radosna pewność, pokorna śmiałość, pewność bycia kochanym - sprawia, że modlę się rym jednym słowem, które zawiera wszystko:4 OJCZE!
          Właściwie odkrywam, że ta głębsza znajomość Boga, jako Ojca uświadamia mi, że o Bogu wciąż więcej nie wiem niż jak wiem. „Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić", to znaczy < prostaczkom > (por. Mt 11,25-27). „Wyrażenie < Bóg Ojciec > nigdy nikomu nie było objawione. Gdy sam Mojżesz zapytał Boga, kim On jest, usłyszał inne imię. Nam to imię zostało objawione w Synu, bo imię to zawiera nowe imię Ojca" (Tertulian). Żaden człowiek nie może pojąć, ani moce anielskie dostrzec czym jest osobowa relacja Ojca i Syna. Duch Syna pozwala mi w niej uczestniczyć przez wiarę i nawrócenie odradzające w Duchu Świętym. Ojcze, Ojcze...
          Mój chleb codzienny. Moja modlitwa. Mój Chrystus w Hostii. Ojcze, daj mi pragnienie i wolę bym był podobny do Ciebie. Daj Ojcze serce pokorne i ufne, bym był jak dziecko, Twoje dzieciątko, prostaczek...





Dzień 2/ Ojcze NASZ... Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy
naszym winowajcom


Wj 3,9-12;4,21-23: „(...) < Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu >. (...) < Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu? >. (...) < Ja będę z tobą >.(...) pamiętaj o władzy czynienia wszelkich cudów, jaką ci dałem do ręki, i okaż ją przed faraonem".


          Bóg, którego doświadczyłem jest nie tylko moim Bogiem, ale Bogiem NASZYM. Bóg NASZ jest Bogiem jedynym i prawdziwym dla posłusznych i nieposłusznych, dla przebaczających i dla zatwardziałych. Trzeba, aby Jego władza, moc i panowanie objawiły się wszystkim. Także tym, którzy zamykają swoje serce na Jego łaskę.
Rozważyć, jak doświadczenie Boga zakłada posłanie, by także inni zostali wyzwoleni z niewoli grzechu i win.
Zauważyć, jak Bóg posyła Mojżesza do Faraona (uosobione Zło) i jak to ewidentnie przerasta Mojżesza. Takie są właśnie konsekwencje przyjęcia darów Ducha Świętego: Bóg żąda ode mnie rzeczy niemożliwych, posyła mnie do spraw beznadziejnych, gdyż On sam działa od początku do końca. Mojżesz myśląc 'po staremu' (Kimże jestem?) prowadzi z Bogiem oporny dialog-. Pan jednak nie ustępuje. Jego miłość jest cierpliwa. Jako gwarancję powodzenia daje Swoje Słowo, jest to Boże Słowo: ,Ja będę z tobą". Będę w tobie płonął na zawsze. Znakiem zaś dla ciebie, że cię posłałem będzie to, że wielu patrząc na ciebie uwierzy i razem oddacie Mi cześć w duchu i prawdzie. Znakiem dla ciebie będzie twoją wdzięczność, zdumienie i zachwyt, które przezwyciężą gorycz, zdziwienie i zniechęcenie. Gdy zabraknie w twoim sercu wdzięczności zatracisz poczucie Mojej Miłosiernej Obecności dla ciebie. Ogień, który zapłonął stanie się wtedy podskórną, gorzką wodą; który zamiast ogrzewać i oświetlać stanie^jakby zepsutą krwią nikomu nie potrzebną, rozlaną na ziemię i zadeptaną.
          Oto obrzezałem twoje serce znamieniem Ducha Świętego. Teraz twoim trudem stają się ci, do których cię posyłam. Ich serca są twarde. Będą walczyć z tobą, ale cię nie zwyciężą, bo Ja Jestem z tobą. Tylko się ich nie lękaj, abym cię nie napełnił lękiem przed nimi. Bądź mężny i nie bój się. Ja Sam cię wybrałem, ukształtowałem i ustanowiłem. Ja też doprowadzę do końca dobre dzieło, które w Tobie rozpocząłem.
Niech charyzmaty złożone w tobie będą płodne, niech się rozmnażają. Przez posłuszeństwo Mojej woli - pracuj nad sobą i przebaczaj. Odpuszczaj każdemu, abym ci błogosławił. Szczególnie zaś polecam ci, abyś błogosławił nieprzyjaciół. Posłuchaj Mnie - twojego Boga i tak czyń, a będziesz szczęśliwy. Mówię prawdę, nie kłamię; gdyż Moje Słowo jest Prawdą. To, co ci polecam -przerasta cię. Ja to wiem. I ty to wiesz. I tobie mówię: „Idź, posyłam cię. Pamiętaj o MOJEJ władzy". 10 cię przerasta i jest dla ciebie niemożliwe, ale < dla Mnie wszystko jest możliwe >. Jeszcze nie rozumiesz? Trzeba, abyś się modlił najpierw za siebie samego. Tak wielką wartość ma MÓJ dar modlitwy dla ciebie.

Bądź doskonały, jak Ojciec (por. Mt 5,48)
Bądź miłosierny, jak Ojciec (por. Łk 6,36)
Miłuj bliźnich, jak Chrystus (por. J 13,34)

„Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy" (Ga 5,25)
„Przebaczajmy sobie tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie" (por. Ef 4,32)



          Dzień 3/ Ojcze nasz KTÓR YŚ JEST! Nie wódź nas na pokuszenie


Wj 3,13nn; 4,24-26: „(...) 'JESTEM, KTÓRY JESTEM'.(...) < Tak powiesz synom           Izraela: JESTEM posłał mnie do was >.(...) To jest imię moje na           wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.

          (...) W czasie podróży w miejscu noclegu spotkał Pan Mojżesza           i chciał go zabić. Sefora wzięła ostry kamień i odcięła napletek           syna swego i dotknęła nim nóg Mojżesza, mówiąc: <           Oblubieńcem krwi jesteś ty dla mnie >. I odstąpił od niego           Pan".

          Oto przed Mojżeszem zadanie w dwóch etapach: pójść do swoich i później razem pójść do wrogów, aby uwolnić jeszcze innych. Wszystko to ma się dokonać mocą Boga (po Bożemu) i jest pewne.
Mojżesz miał (ma) doświadczenie żyjącego Boga, rozmawia z Bogiem, a jakby nie wiedział (nie uświadamiał sobie), że Ten-Który-Mówi musi przecież BYĆ! Wszystko jest łaską...
          Jestem zaproszony, by nie tylko przeżywać tę prawdę, że Bóg JEST („Jestem, Który Jestem" - to podwójne potwierdzenie ISTNIENIA; do Istoty należy BYĆ), ale JEST MIŁOŚĆ. On-Miłość posyła mnie do < swoich >, abym mówił o osobistym doświadczeniu Jego Samego - Miłości. Moje doświadczenie Boga, to Jego Tajemnicze Doświadczenie. Co do nieprzyjaciół - obdarował mnie w charyzmaty, abym Jego władzą dokonywał cudów.
          Czeka mnie też doświadczenie spotkania z Panem, który „jakby" zechce mnie zabić. To pogłębione doświadczenie Boga, Który Jest MIŁOŚĆ pozwoli jeszcze jaśniej przyjąć i uwielbić Jezusa za bezcenną wartość odkupienia mnie przez Jego Krew i Zmartwychwstanie. Będzie to również sposobność i niepowtarzalna szansa, by zaprzyjaźnić się z Maryją Niepokalaną przez nowe wejście w Tajemnicę Jej Modlitwy Wstawienniczej za cały rodzaj ludzki, którą Bóg uczynił nieodzowną w ocaleniu i wytrwaniu do końca wobec przeciwności.




          Po paśmie sukcesów apostolskich zostanie więc (jakby) zburzone wszystko, aby przez łaskę wiary oczyszczonej Bóg mógł być Tym Kim JEST, a nie bogiem moich wyobrażeń czy oczekiwań.
          Ojcze nasz, KTÓRY JESTEŚ MIŁOŚĆ! Uznaję, że Ty sam z siebie nie podlegasz pokusie ku złemu ani też nikogo nie kusisz (por. Jk 1,13). Udziel mi Ducha rozeznania i mocy, bym nie wchodził na drogę, która prowadzi do grzechu i śmierci (bym nie 'przyzwalał' na pokusę (por. Jk l,14n) oraz abym podczas próby koniecznej do wzrostu we mnie człowieka wewnętrznego nie uległ pokusie (por, Mt 26,41).

          „Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób iei pokonania, abyście mogli przetrwać"
(1 Kor 10,13)

          Ujrzeć Jezusa w Jego zwycięskiej walce z kusicielem dzięki swojej wytrwałej i ufnej modlitwie podczas kuszenia na Pustyni Judzkiej (Mt 4,1-11) albo w chwili agonii w Getsemani /Gal-Szemane = „ tłocznia oliwy"/ (Mt 26,36-44). Czerpać ze zwycięskiej modlitwy Pana i pozwolić, by Duch Święty kształtował we mnie 'czujność serca'. To łaska wytrwania aż do końca.

„Przyjdę jak złodziej. Błogosławiony, który czuwa!" (Ąp 16,15)



Dzień 4/ Ojcze nasz, któryś jest W NIEBIE. Zbaw nos ode Złego!



Wj 4,l-5.27nn: „(...) 'A jeśli nie uwierzą j nie usłuchają słów moich, mówiąc, że Pan           nie ukazał mi się wcale?' (...) 'Co masz w ręku?' (...) 'Laskę'. (...) 'Rzuć           ją na ziemię'. (...) 'Wyciągnij ręce i chwyć (...)'. (...) 'Tak uczyń, aby           uwierzyli, że ukazał się tobie Pan, Bóg ojców ich, Bóg Abrahama, Bóg           Izaaka i Bóg Jakuba'.
                     (...)Poszli więc Mojżesz i Aaron. (...) I uwierzył lud (...). A                                          uklęknąwszy, oddali pokłon"
Oto Pan przeprowadza z Mojżeszem ćwiczenia wstępne. Mojżesz słucha słów Boga, przyjmuje Jego dary, ale boi się ich używać. Mojżesz wraca do swoje starego myślenia : „Mnie Bóg doświadczył, znam Boga osobiście, ale ci do których mam iść - nie znają tęgo doświadczenia. Ośmieszę się i wszystko!"

          Mojżesz doświadczywszy mocy Boga wciąż bardziej liczy na siebie niż na Pana i staje się przez to kusicielem swojego Dobroczyńcy, przez swoje: „A jeśli?...". W tej wątpliwości kryje się podtekst: „No dobrze, doświadczyłem Boga, ale On jest teraz daleko - w niebie, a tu zepsuta ziemia pełna obecności Złego. Trzeba sobie jakoś radzić". Mojżesz ma wciąż fałszywe wyobrażenia Boga i Nieba. Zapomniał, że sam stał się NIEBEM BOGA i Zły go nie dotyka, bo nie może. Może jedynie prymitywnie straszyć i kusić (przekonywać na różne sposoby), by nie używać otrzymanych i przyjętych darów. Podłość Złego posunie się do próby wzbudzenia współczucia z powodu tragicznej sytuacji w jakiej słusznie się znalazł ten rodziciel kłamstwa, złości i nienawiści - na zawsze związany w czeluści śmierci.
          Charyzmat jest jak przedłużenie ręki, jak „Laska Mojżesza". Jeżeli go porzucamy na ziemię obraca się przeciw nam i to, co miało być błogosławieństwem dla ludu, staje się przekleństwem i śmiertelnym zagrożeniem. Najpierw dla mnie, a później dla innych.
          Pan poucza, że nawet gdy się zaniedba charyzmat - należy go odważnie chwycić ponownie w swoje ręce, a będzie nam służył. Najpierw mnie, a później innym. Tak więc także ci, co popełniają błędy niech nie upadają na duchu, bo i błędy pomagają do zbawienia - tym, co Boga kochają.
Bóg nigdy mnie nie zostawi samego. Zawsze jest ze mną, a w dodatku przyśle mi pomocnika, bym nauczył się nie tylko używać darmo danych darów dla dobra Kościoła, ale bym przyjął pomoc od innych uznając, że wszyscy jesteśmy sobie potrzebni.
          NIEBO, to nie tyle miejsce czy oddalenie (przestrzeń), ale sposób istnienia Boga i Jego Majestat. Ojciec nie jest „gdzie indziej", ale jest „ponad" i „w" jednocześnie. W Nim poruszamy się i jesteśmy. Jego oddalenie, to raczej niepojęta Bliskość. Jego trzykrotna Świętość mieszka w głębinach serca pokornego, skruszonego i cichego. Jest tak blisko mnie, że bliżej niż ja sam siebie. On jest moją Ojczyzną. Ziemią Obiecaną. Dopóki tu żyję, On chce, abym pociągał innych do życia według Ducha, do bycia obywatelem nieba.
          
          „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od Złego"
(J 17,15)-mówi Pan.

          Nasza współzależność od grzechu i śmierci staje się solidarnością w świętości i zmartwychwstaniu Chrystusa oraz udziału w nim Maryi i świętych Pańskich.
          Zło, o którym tu mowa, nie jest jakąś abstrakcją, lecz oznacza osobę, Szatana, Złego, anioła, który sprzeciwił się Bogu. „Diabeł" (dia-bolos) jest tym, który „przeciwstawia się" zamysłowi Boga i Jego „dziełu zbawienia" wypełnionemu w Chrystusie (por. KKK 391).
          „Od początku był on zabójcą... Kłamcą i ojcem kłamstwa" (J 8,44). „Szatan zwodzący całą zamieszkałą ziemię" (Ap 12,9).




          „Pan, który zgładził wasz grzech i przebaczył wasze winy, jest gotowy strzec i chronić was przed zakusami diabła, walczącego z wami, aby nieprzyjaciel - źródło wszelkich przewinień - nie zaskoczył was. Kto powierza się Bogu, nie obawia się Szatana. 'Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?' (Rz 8,31)" (św. Ambroży).
          Zwycięstwo nad „władcą tego świata" (J 14,30) dokonało się w Chrystusie raz na zawsze: definitywnie i ostatecznie. Sąd dokonuje się teraz i władca tego świata -zostanie precz wyrzucony" (J 12,31; Ap 12,11).
„I rozgniewał się Smok na Niewiastę" (Ap 12,13-16), ale nie ma władzy nad Nią. Maryja Niepokalana jest „pełna łaski" (Łk 1,28) z Ducha Świętego, jest wolna od grzechu i zniszczenia śmierci.
          „I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa" (Ąp 12,17). Dlatego Duch i Kościół wołają: „Przyjdź Panie Jezu!" (Ap 22,17.20), ponieważ Jego przyjście wybawi nas ostatecznie od Złego.
          Niech Pan udzieli nam cennego daru pokoju i łaskę wytrwałego oczekiwania na powrót Chrystusa, „Który jest, Który był i Który przychodzi" (Ap 1,8).
          „Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego i obdarz nasze czasy pokojem. Wspomóż nas w swoim miłosierdziu, abyśmy zawsze wolni od grzechu i bezpiecznym od wszelkiego zamętu, pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa" (Mszał Rzymski, Embolizm).



Dzień 5/ Ojcze nasz, któryś jest w niebie. Świeć się IMIĘ TWOJE, nie moje



          Wj 4,6-9: „(...) 'Włóż rękę w zanadrze!' (...) była pokryta trądem [białym] jak śnieg. I rzekł znów:' Włóż rękę w zanadrze!' (...) była taka jak reszta ciała. (...) zaczerpniesz wody z Nilu i wylejesz na suchą ziemię; a woda zaczerpnięta z Nilu stanie się krwią na ziemi"
          


          Oto trwające ćwiczenia Mojżesza. Bóg poleca, by ten włożył rękę w zanadrze, a gdy ją wyjął, była pokryta trądem (białym) jak śnieg. Kiedy Mojżesz na polecenie Boga uczynił to samo powtórnie - ręka jego była taka sama jak reszta ciała.



          Rozważyć jak te same czynności wykonywane na polecenie Pana Boga przynoszą inny skutek. Jak działanie Boga nie zgadza się z logiką ludzkiego myślenia. Jak działanie Boga nie zgadza się z tym, czego „po ludzku" można by oczekiwać. Jak Bóg rządzi się swoimi prawami. Jest to Jego prawo wolności i niezależności, prawo suwerenności, transcendencji, prawo wspól-działania: z kim chce, jak chce i kiedy chce.
          Rozważyć też, jak trąd (to co wstydliwe i śmiertelne; choroba) może być dane w sposób niezawiniony, aby się objawiły wielkie dzieła Boże. I jak tylko posłuszeństwo do końca pozwala powrócić do dawnej czystości przez wytrwałe powtarzanie czynności „pokazywania Bogu tego, co w zanadrzu".
          
          Mojżesz jest posłuszny. Polecenie wykonuje ochoczo i radośnie. Jednakże tylko wtedy gdy jest sam na sam z Panem. Czy uczyni to, gdy przyjdzie stanąć przed ludźmi, przed wrogami?
          Co jest moim trądem? Co jest jeszcze moją ukrytą zgnilizną? Co trzymam kurczowo w zanadrzu - po co, gdy sięgnę zaraz się zarażam? Może to gwałtownie rosnąca pycha, której na imię: wyniosłość z powodu obdarowania? Może, to moje nowe plany w związku z nowym życiem; teraz będę kimś, mierzę wysoko!
          Jednak także i tym, że odkrywam w sobie chęć okradania Boga z Jego Chwały (we mnie) - Pan chce się posłużyć. Trzeba* abym zaujał do końca i abym się nie zniechęcał, nie zatrzymywał w połowie drogi i uczciwie pokazywał Panu wszelki trąd „mojego zanadrza". Abym się przyznawał: tak właśnie jest... Bóg pragnie mnie nie tylko bez końca oczyszczać, ale także zamierza posługiwać się moimi słabościami. W nich są charyzmaty ukryte, te najcenniejsze. Tak, tak. Moje słabości są tylko przykrywką cudownych prezentów dla mnie. Czy uwierzę? Już się domyślam; to właśnie to, czego jeszcze dziś panicznie się boję, przed czym się wzbraniam, co rzuciłem na ziemię i przed czym uciekam jak Mojżesz na pustyni przed laską, która stała się wężem.
          Trzeci znak: woda z Nilu po zaczerpnięciu i wylaniu na ziemię ma się stać „krwią na ziemi". Są dary łaski, które przeczuwasz, a które się jeszcze ujawnią. Będą się ujawniały bez ćwiczeń wstępnych. Będziesz na nie otwarty na bieżąco. To charyzmaty najznamienitsze. Domagają się szczególnej otwartości na Ducha
Świętego. Bycia w Jego Tchnieniu. Bez lęku i wyniosłości. Bez przypisywania sobie czegokolwiek. Ze słowami w sercu i na ustach: „Sługą jestem nieużytecznym. Wypełniam to, co do mnie należy. Taki nakaz otrzymałem od Ojca"


          Ojcze! Święć się Imię Twoje! To znaczy: wierzę W CIEBIE Boże, wzmocnij moją wiarę.
          Święć się Imię Twoje w IMIENIU JEZUS. Przez to Imię stało się nam zbawienie. W tym Imieniu jest moc.




          Święć się Imię Twoje! Uznaję Cię Boże ZA ŚWIĘTEGO i pragnę traktować Cię W SPOSÓB ŚWIĘTY. Uwielbiam Cię i dziękuję za Twój święty zamysł życzliwości, abyśmy „byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (por. Ef 1,4.9).
          O Boże, który jesteś ŚWIĘTY i sam się uświęcasz, a nasze pochwały niczego Tobie nie dodają, choć przyczyniają się do naszego uświęcenia (z Twojej wolnej woli). O ŚWIĘTY, ŚWIĘTY, ŚWIĘTY - PO TRZYKROĆ ŚWIĘTY! Który mieszkasz w niedostępnej Światłości z siedzibą w Twojej odwiecznej i wiecznej Tajemnicy. Niech Twoje Imię Boże będzie uświęcone w nas i przez nasze życie, aby z naszej przyczyny niewierzący nie bluźnili Imieniu Bożemu (por. Rz 2,24).
          Niech rozpali się we mnie gorliwość o Święte Imię Boga przez sprawiedliwość, ubóstwo i dar proroctwa.
          „Ojcze Święty...za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie" (J 17,19)
          „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś" (J 17,11)


          
Dzień 6/ Ojcze nasz, któryś jest w niebie! Przyjdź KRÓLESTWO TWOJE,
nie moje


Wj 4,10-12: „(„.) 'Wybacz, Panie, aleja nie jestem wymowny (...), Ociężały usta moje           i język mój zesztywniał'.(...) Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go           niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja, Pan?           Przeto idź, a Ja będę przy ustach twoich i pouczę cię, co masz mówić' "

          

          Oto ujawnia się głębia prawdy u człowieka (Mojżesza), który doświadczył cudownego spotkania z Panem, który przeszedł wiele prób, nauczył się posługiwać darami Ducha Świętego (ale tylko teoretycznie...). Na dnie ludzkiego serca - niezrozumiały lęk, który rodzi bunt, a przynajmniej sprzeciw. Mojżesz sam siebie nie rozumiejąc, jakby wbrew sobie staje się powoli przeciwnikiem Boga; albo inaczej mówiąc podprowadzany jest do momentu, w którym w sposób ostateczny musi się opowiedzieć „za" lub „przeciw" Bogu. Czeka go tzw. „drugie nawrócenie", które dokonuje się w czasie i polega na ponawianych wyborach, by trwać mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Dokonuje się ono w konfrontacji z realiami ziemskiej rzeczywistości i zakłada cnotę (tj. dobry nawyk) nieustannego powrotu do Pana, by wciąż czerpać i czerpać na nowo.
          To zastanawiające, że Mojżesz, który wymawia się „niewywownością", bo „ociężały usta" jego i „ język (...) zesztywniał" śmiało jednak MÓWI do Boga! Wymawia się swoją niemocą ale ma moc się wymawiać! Jakiejże pewności siebie można nabrać (i pobłądzić) ukrywając ją pod półprawdziwymi (czyli fałszywymi) argumentami...
          Mojżesz uważa się wciąż za sługę Boga, ale Jego woli spełnić nie chce. pobawić się darami Bożymi i to w ukryciu (w murach kościoła) - to tak! Ale żeby się „wygłupiać" poza... Bez przesady! Jest tylu innych... Nigdy nikogo nie ewangelizowałem. Zresztą nigdy się do tego nie nadawałem, a teraz tym bardziej. Potrzebuję czasu, aby to wszystko przemyśleć... Pomodlę się!
          Ojcze! Przyjdź KRÓLESTWO TWOJE... Nie moje. Ależ Ono już JEST. We mnie! Przez Słowo Wcielone, w ogłoszonej mi Ewangelii, przez Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa, od Ostatniej Wieczerzy po Eucharystię: jest pośród nas - we mnie.

          W tym czasie doświadczyłem wylania Ducha Świętego i od tej chwili rozpoczęła się decydująca walka między „ciałem" a Duchem (por. Ga 5,16-25). Królestwo Boże, io sam Chrystus. Jego powtórne przyjście w chwale. Mam przygotować Panu uczniów. Gdy przyjdzie zapyta mnie: „Hu uczyniłeś Mi uczniów?" Nic wtedy nie pomoże, ani przypomnienie piastowanych urzędów, ani wyrmemeuie swoich zasług, ani cnót, ani nawet używanie charyzmatów... Pan zada tylko jedno pytanie: J^u uczyniłeś Mi uczniów? Gdzie są uczniowie Dobrej Nowiny, których poleciłem ci przygotować na Mój powrót w chwale?" Tak naprawdę jest to pytanie o miłość, o miłość doskonałą. Miłość taka wyzbyta jest wszelkiego lęku. Miłość, która się lęka - jeszcze się nie wydoskonaliła. Prawdziwa Miłość usuwa lęk. Kto się lęka - nie wydoskonalił się w miłości. W Miłości nie ma lęku (por. 15 4,18).


Dzień 7/ Ojcze nasz, któryś jest w niebie! Bądź WOLA TWOJA, nie moja


Wj 4,13-17: „(...) 'Wybacz, Panie, ale poślij kogo innego'. I rozgniewał się Pan na           Mojżesza, mówiąc: 'Czyż nie masz brata twego Aarona, lewity? Wiem,           że on ma łatwość przemawiania. (...) Zamiast ciebie on będzie mówić do           ludu (...). A laskę tę weź do ręki, bo nią masz dokonać znaków' ".





I po całej swojej pracy i trudzie, usłyszał Bóg od Mojżesza: „Wybacz, Panie, ale poślij kogo innego". Otóż to! Tak właśnie jest ze mną. Wcale nie jestem lepszy. NIE CHCĘ! NIE CHCE MI SIĘ, bo moja wola jest inna niż wola Boża... Bo Jego Drogi nie są moimi drogami. To właśnie we mnie jest. Przeczuwam, że musiałbym stracić wszystko... WSZYSTKO! To całe „moje" puste NIC. Rozważyć, co jest bardziej szalone: zaufać Bogu, którego znam osobiście, czy sobie, którego nie znam prawie wcale. O, jak bardzo jeszcze nie znam siebie...
          Opór wobec zbawiennej dla mnie woli Bożej pobudza mojego Ojca do gniewu. Bóg jednak przyjmuje mnie do swojej służby z moim oporem. Święty Bóg znajduje rozwiązanie: daje mi człowieka do pomocy. Płaci za moją „cielesność" i ograniczoność. Znosi w największej pokorze niewdzięczny sposób przyjęcia daru posłania i upokorzenie uwłaczające Jego wszechmocnej miłości.
          Nie zabiera też raz danych darów (o ile są używane dla chwały Bożej i ku pożytkowi ludzi). Wciąż zamierza uczynić z nich pożytek. „A laskę tę weź do ręki, bo nią masz dokonać znaków".
          Wolą naszego Ojca jest, aby „(...) wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy" (1Tm 2,4). „On jest cierpliwy. Chce bowiem wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (por. 2P 3,9). Chce, „abyśmy się wszyscy miłowali, jak On nas umiłował" (J 13,34). „(...) oznajmił tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął (...), aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie (...). W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli (...)" (Ef 1,9-11).
          Pan Jezus, przychodząc na ten świat, powiedział: „Oto idę - (...) abym spełniał wolę Twoją Boże" (Hbr 10,7; Ps 40,7). A w Ogrójcu modlił się: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie" (Łk 22,42).
          W jedności z Jezusem, w mocy Ducha Świętego mogę poddać swoją wolę Ojcu i zawsze wybierać to, co wybrałby Jego Umiłowany Syn: czynić to, co podoba się Ojcu (por. J 8,29). Dzięki modlitwie jesteśmy w stanie „rozpoznać, jaka jest wola Boża" (Rz 12,2; Ef 5,17) i osiągnąć „wytrwałość" do jej wypełnienia (Hbr 10,36).
Do Królestwa Niebieskiego nie wchodzi się przez wielomówstwo, lecz „spełniając wolę Ojca, który jest w niebie" (Mt 7,21). „Bóg wysłuchuje każdego, kto pełni Jego wolę (J 9,31). Taką Uczennicą była Maryja. Pokorna Służebnica Pańska, otwarta na Ducha Świętego. Matka Bożej Łaski. Dobra Matka. NASZA Mama Niepokalana (bez grzechu Poczęta), która jest w niebie razem z NASZYM Ojcem Świętym i swoją modlitwą sprawia, że na ziemi - niebo staje się.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie z naszą Mamą. Niech na ziemi niebo stanie się! Niech się tak stanie! Amen!
Ps/ Ułóż i zakończ medytację „swoją" modlitwą na wzór Modlitwy Pańskiej

Wydarzenia
Stowarzyszenie Towarzystwa Maryi Niepokalanej, Osła 112, 59-706 Gromadka