facebook

Korzystanie ze strony jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na wykorzytenie plików cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki.ZamknijSzczegóły

Seminaria Odnowy Wiary spotkanie 3

Seminaria Odnowy Wiary - spotkanie III



PROWADZĄCY O. MAREK SKIBA OMI













TYDZIEŃ III








JEZUS –
JEDYNYM ZBAWICIELEM”.


Pewność.



Tylko Jezus może mi pomóc!











Miłość Boga wyrażająca się w stworzeniu – to
konkret. To, że jestem grzesznikiem zasługującym na śmierć –
to oczywiste. Właśnie to sobie uświadamiam i przeżywam. Tydzień
trzeci, to osobiste zaprzyjaźnienie się z Osobą Jezusa Chrystusa i
publiczne wyznanie Jezusa, jako mojego Pana i mojego
Zbawiciela.
Tylko Jezus może mi pomóc. Nikt inny. Nikt!



Prosić o łaskę uwielbiana Pana Boga w swojej
nędzy
, a nawet o radowanie się z tego, że inni widząc
moją nędzę – pogardzają mną
. Dojść do tego, by uwielbiać
Boga w tym, co nam ludzie
niesłusznie przypisują albo
dostrzegając w nas prawdziwe dobro – czynią z tego zarzut i
oskarżenie
przeciw nam. Jednym słowem uwielbiać Boga za
wszystko, co miłosierny Bóg czyni (dopuszcza) w moim życiu, gdyż
wszystko to służy mojemu zbawieniu. Moją jedyną radością niech
się stanie JEZUS. Niech się tak stanie. Amen!














Dzień
1/ Sakrament Chrztu i Dar Mądrości






Mk 16.16: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie
zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”







Dar Mądrości
– to nadprzyrodzone
usposobienie umysłu,
które nakłania człowieka do cenienia jedynie Boga i do
rozkoszowania się nim i tym, co w jaki bądź sposób odnosi się do
chwały Bożej (posmak wiedzy albo wiedza, która smakuje umysł).











Wspominając swój własny chrzest (którego raczej nie
pamiętam...) zobaczyć siebie na rękach Maryi – w miejsce małego
Jezuska – jak ofiarowuje mnie w świątyni, by mnie przedstawić
Bogu. Zobaczyć, jak Niepokalana Matka Boża staje się moją Matką
w chwili chrztu. Jak już wtedy przyjęła mnie za swoje dziecię i
nigdy się z tego zobowiązania nie wycofała. Jak wiele kosztowało
Maryję moje życie. Nie tylko Jezus zapłacił za mnie, ale także
Maryja. Jej Serce zostało przebite z bólu z powodu moich grzechów,
ale Ona jak sam Chrystus Pan przyjęła mnie i wciąż przyjmuje z
miłością. Stała się jak Bóg. Odpowiedziała do końca na Jego
miłość. Zjednoczyła się z Panem Bogiem i już zawsze chce tego,
czego chce Bóg.



Rozważyć, jak cudownie chwaliłem Pana – dla Niego
Samego – w chwili chrztu świętego. Jak wtedy byłem
najmądrzejszy. Jak wtedy w sposób czysty ceniłem jedynie Pana, jak
się Nim rozkoszowałem, jak bliskość Maryi pomagała mi, bym
oddawał Bogu chwałę całym sobą,



Chcieć powrócić do Bożego Dziecięctwa. Wybrać
Jezusa z Jego życiem i śmiercią. Świadomie, z własnego wyboru
umrzeć dla grzechu. Żyć życiem Bożym przez wiarę i miłość.
Nawracać się (siebie!) przez odnawianie umysłu. Uwielbić Boga w
Trójcy Jedynego przez Jezusa Chrystusa, w którym stało się nam
zbawienie. Jezus! Jak słodkie jest to Imię. Wypowiadać Je jak
Maryja. Z Maryją kontemplować Oblicze Pana. Zobaczyć w Nim odbicie
siebie. Moje zbawienie w Jezusie. Tylko w Jezusie jest moje
zbawienie. Jezus - mój Pan. Mój Zbawiciel










Dzień
2/ Sakrament Bierzmowania i Dar Rozumu









Dz 2, 1-4 „... I wszyscy zostali napełnieni Duchem
Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch
pozwalał mówić”







Dar Rozumu
to jakby instynktowny
osąd duszy
(myśl i pragnienie) w świetle wiary, zgodny z osądem samego Boga
(z Jego myślą i Jego pragnieniem), z osądem Chrystusa,
Najświętszej Maryi Panny oraz Świętych.











Wspominając swoje bierzmowanie, które miało mnie
uczynić mężnym i odważnym wyznawcą Chrystusa oraz obrońcą
prawdziwej wiary – która jako jedyna daje życie wieczne –
zobaczyć siebie w Wieczerniku pośród Apostołów z Maryją, jak
oczekują w głębokim wewnętrznym milczeniu na Dar Ducha Świętego.
Uznać wielką wiedzę i doświadczenie Apostołów, a także
wyjątkową znajomość myśli i pragnień Bożych przez Maryję.
Wszyscy byli tak bardzo uświęceni, a jednak nie rzucili się w wir
działania „dla Boga”, lecz „tracili czas” pozostając razem,
w jednym miejscu na modlitwie, by Bóg coś uczynił „ dla
Człowieka”. Nie jest ważne: co ja czynię dla Boga. Ważne jest:
co Bóg czyni dla mnie! To Bóg czyni człowieka odważnym
ewangelizatorem. Moim zadaniem jest trwać na modlitwie w jedności z
Jezusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, a wniebowziętym, w
jedności z Maryją Niepokalaną i ze świętymi.



Zobaczyć jak tamto wydarzenie z Wieczernika udzieliło
się w czasie mojego bierzmowania, jak wciąż promieniuje na każdą
chwilę mojego życia.



Zobaczyć, jak także każda moja modlitwa zanoszona
zgodnie z myślą i pragnieniem Bożym jest zbierana przez Aniołów
i zanoszona przed Boży Tron. Jak nic się nie marnuje. Zobaczyć
swoje wnętrze jak kwitnący ogród – kiedy jest pod natchnieniem
Ducha Świętego. Jak nic wspanialszego nie może mnie spotkać od
bycia jedno z Bogiem przez myślenie i pragnienie tego, czego chce
Pan.



Zobaczyć też jak liczne żale wypowiadają ludzie na
łożu śmierci i jak nikt – spośród miliardów – nie znajduje
się kto żałowałby, że się pomodlił. Zobaczyć jeszcze
współczesny świat, jak przez swoje płytkie i krótkie uciechy
odwraca się od Boga i jak Pan Bóg wciąż chętnie posyła swoją
Osobową Miłość wszędzie tam gdzie ludzie trwają na modlitwie w
jedności z Maryją, w prawdziwym Kościele Chrystusa zbudowanym na
fundamencie wiary Apostołów.



Usłyszeć głos Jezusa mówiącego do mnie z troską,
jak do przyjaciela: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi
gdy powtórnie przyjdzie?”. Odgadnąć Boże pragnienie względem
siebie i chcieć je spełnić całym sercem, by pocieszyć
Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi. Te Serca zabite
i wciąż cierpiące dla mnie, abym ja miał życie w sobie. Abym
znał i kochał jedynego i prawdziwego Boga, którego objawia Jezus
Chrystus. Mój Pan i mój Zbawiciel.










Dzień
3/ Sakrament Eucharystii i Dar Rady









J 13,1-11: „...I zaczął umywać uczniom nogi i
ocierać prześcieradłem, którym był przepasany...”







Dar Rady
to
intuicja duszy,
która na poczekaniu, tj. w sposób pewny, szybko i prostolinijnie, a
przede wszystkim słusznie i nieomylnie – rozróżnia, co ma mówić
i czynić w każdej okoliczności; jednocześnie odrzucając to, co
złe i niedokładne.















Wspominając z dziękczynienie swoją własna Pierwszą
Komunię Świętą zobaczyć się pośród Dwunastu Apostołów – z
których jeden okazał się niegodnym – jak Pan nasz Jezus Chrystus
przed podaniem Swojego Prawdziwego Ciała w Eucharystii, najpierw
umywa wszystkim nogi, tę część ciała najbardziej przyziemną,
dotykającą ziemi, najbrudniejszą. Zobaczyć miłość Jezusa,
który pochyla się nad każdym nie wyłączając Judasza syna
Szymona. Zobaczyć ból Pana, który znając przyszłość wie o
swoim zdrajcy wszystko. Jak ta wszechwiedza nie przeszkadza Jego
miłości „do końca”. Jak nic nie można zarzucić Synowi
Bożemu, który wykonał wszystko dobrze i dokładnie.



Uwielbiać Boga za
Dar Eucharystii – tego Sakramentu Najświętszego – który nie
tylko przypomina o niewyczerpanej miłości do mnie, ale także
uobecnia
Miłość, którą jest sam Bóg we własnej Osobie po to, bym się
Bogiem karmił i naśladował Syna Bożego. Uznać Eucharystię za
wspaniały dar zbawienia dla wszystkich i zobaczyć na przykładzie
apostoła, który stał się zdrajcą i demonem – przez kłamstwo i
złą wolę – że dla niektórych ta największa miłość Boża
stała się powodem odpadnięcia na wieki.



Zobaczyć bezużyteczność nawet częstej Komunii
Świętej u tych, którzy nie naśladują Jezusa w Jego uniżeniu do
końca, których słowa i czyny świadczą, iż wszedł w nich szatan
mimo zachowywanych pozorów. Zobaczyć jak nic nie pomaga człowiekowi
do zbawienia: ani urząd, ani uczoność, ani sława, ani pieniądze,
czy władza, a jedynie miłość na wzór Jezusa Chrystusa.



Radować się z noszenia Jezusa w sobie, z bycia Jego
Monstrancją, jakby szkłem przez które Pan posyła swoje promienie
na świat. Także na tych, którzy wydają się straceni. Być jak
Chrystus Pan – umiłować do końca, po największe uniżenie, z
miłości do Miłości. Aby Miłość była kochana!














Dzień
4/ Sakrament Pokuty i Pojednania oraz Dar Męstwa











J 20,19-2,3: „... Po tych słowach tchnął na nich
i powiedział im: grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
zatrzymane>”.











Dar Męstwa
polega na nadprzyrodzonym
usposobieniu duszy
do znoszenia najtrudniejszych doświadczeń i do podejmowania
największych rzeczy z miłości ku Bogu pod działaniem Ducha
Świętego.











Ujrzeć siebie przed kratkami konfesjonału i wspomnieć
swoje pełne napięcia uczucia w oczekiwaniu na spotkanie z Bożym
Miłosierdziem. Wpatrzeć się jednocześnie w Jezusa, który w
pierwszą niedzielę po zmartwychwstaniu ukazuje wylękłym Apostołom
Swoje Rany w Uwielbionym Ciele. Widzieć jak Bóg zna moje drżenie i
jak wielki ból sprawiam mojemu najlepszemu Przyjacielowi –
Jezusowi, który ma dla mnie tylko miłość – kiedy nie ufam Jego
dobroci. Zobaczyć współczucie Zbawiciela z powodu słusznego
drżenia grzesznika, a także z powodu nieuzasadnionego
paraliżującego lęku, który ogranicza Boże Miłosierdzie. Jak
wszechmogący Bóg nic nie może uczynić wobec niechęci,
przewrotności czy nieufności człowieka.



Jak cenny i bezcenny jest dar spowiedzi szczerej i
ufnej, i jak konieczny jest do spotkania z Bożym Miłosierdziem dar
męstwa, który pozwala pokonać siebie samego – nie z pychy, ale
przez pokorne posłuszeństwo Bożemu Słowu. Uznać zdecydowanie, że
wszelką niechęć do spowiedzi usznej tak naprawdę powodowana jest
PYCHĄ szatańską, którą człowiek w siebie wchłonął, a nie
jakimikolwiek innymi względami, które się kłamliwie podaje.



Pozostać w gronie
Apostołów, w Wieczerniku i rozważać, i uwielbiać Boga za cenny
dar Tchnienia Jezusa, którym ustanowił sakrament Miłosierdzia
Bożego udzielany przez sakramentalną spowiedź uszną u kapłana z
ważnymi święceniami pozostającego w pełnej łączności z
Kościołem
Rzymsko-Katolickim,
czyli w jedności z całą doktryną wiary, z posłuszeństwem
Papieżowi.










Dzień
5/ Sakrament Namaszczenia Chorych i dar Umiejętności









Jk 5, 13-15: „... Choruje ktoś wśród was? Niech
sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili
go olejem w imię Pana...”











Dar umiejętności
– jest nadprzyrodzonym
usposobieniem umysłu,
które pozwala mu uchwycić i przeniknąć w cudowny sposób i jakby
intuicyjnie niektóre aspekty wiary, albo po prostu głęboki sens
zawarty w słowach Chrystusa Pana lub natchnionych przez Ducha
Świętego.











Dziękując Panu Bogu za nieco zaniedbany sakrament
namaszczenia chorych, który umacnia wiarę, przywraca zdrowie,
odpuszcza grzechy i przygotowuje na spotkanie z Panem w drodze do
wieczności – zobaczyć siebie w chorobie albo w jakimkolwiek innym
nieszczęściu czy to w osobie paralityka albo kobiety cierpiącej na
krwotok lub też jako zmarłą, do której przychodzi Jezus w osobie
Kapłana i odpuszcza wszystkie moje grzechy, uzdrawia mnie. Zobaczyć
jak Chrystus Pan chodzi po ziemi w osobach Kapłanów mimo ich
niegodności i jak skutecznie wciąż udziela swojej łaski przez ich
sakramentalną posługę.



Rozważyć dobroć Jezusa, który gdy tylko przychodzi
– zawsze chętnie i skutecznie oczyszcza i uzdrawia. Jak sama
Jego-Pana obecność kojąco wpływa na wszystkich ludzi dobrej woli
i jak pozostają w bólach złości i nienawiści wszyscy obłudni,
którzy znajdują upodobanie w nieustannym sprzeciwie i buntowaniu
się wobec praw Bożych, czyli wobec samego Boga. Zobaczyć jak każdy
może wziąć tyle, ile chce. Tyle, na ile wierzy, że Pan nie ma
miary w dawaniu. Jest niepojęcie hojny. Do końca!



Widzieć siebie w paralityku. Jak sam nic nie mogę i
pomagają mi nawet obcy jeżeli nie mam już rodziny czy przyjaciół.
Wciąż są bowiem ludzie dobrej woli, czyniący dobro
bezinteresowne, a nie na pokaz – dla ludzkiego oka, dla próżnej
chwały. I ujrzeć radość zbliżenia się do Jezusa o własnych
siłach na Jego uzdrawiający dotyk, słowo, spojrzenie pełne
miłości.



Zobaczyć siebie w kobiecie cierpiącej na krwotok,
która wszystko wydała na lekarzy, a nic jej nie pomogło. Jak to i
dziś ci, którzy mogą i powinni pomóc – milczą, odwracają się,
a nawet szydzą z mojej biedy, co pomnaża i tak już wielki ból.
Jak owa kobieta ukradkiem, ale wręcz desperacko dotyka się jeszcze
Jezusa, gdy wszyscy zawiedli i doznaje cudownego uzdrowienia. I jej
łzy szczęścia – z uzyskanego zdrowia, ale bardziej z odrodzonej
nadziei, że jest Bóg, jest Pan, jest Zbawiciel.



Zobaczyć też siebie ,jakby martwym albo coś, co
umarło we mnie z mojej winy lub choćby z mojego zaniedbania. Coś,
co stało się powodem mojego nieustannego smutku, a nawet powodem
drwiny złośliwych. I radość Jezusa, który się mnie nie brzydzi,
który trzyma mnie za rękę i woła mnie po imieniu. Zna moje imię
i wypowiada je z miłością jak tylko potrafi Bóg. O tak, usłyszeć
swoje imię w świętych ustach Pana! Już samo to wystarczyłoby,
aby trwać w szczęściu na wieki. A jednak, to wciąż tylko
namiastka tego, co czeka mnie w niebie. Mój Pan, mój Zbawiciel.
Jezus, Jezus, Jezus...










Dzień
6/ Sakrament Kapłaństwa i Dar Pobożności










J
17,1nn:
„...
A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego
Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa...”






Dar
Pobożności

– polega na nadprzyrodzonym
usposobieniu
duszy
,
które nakłania ją pod działaniem Ducha Świętego, aby zachowała
się w stosunku do Boga jak dziecko bardzo kochające swego ojca, o
którym wie, że je ogromnie kocha i miłuje.















Wspomnieć z wdzięcznością wszystkich Kapłanów,
którzy mi posługiwali i zobaczyć jak każdy z nich wiódł
normalnie życie jak każdy człowiek na ziemi. Jak Bóg posłał
swoje Słowo do ich serc i jak każdy dał osobiście odpowiedź
swojemu Panu. Jak zostawili wiele możliwości, jakie stały przed
nimi otworem gdyby wybrali świat. Jak wiele każdego kosztowało,
aby ukończyć trudne studia, a potem wciąż nowe wyzwania i nowe
coraz trudniejsze sytuacje. Zobaczyć, jak idąc coraz dalej muszą
się bardziej starać, aby pokonywać poczucie pustki i
niezrozumienia wokół siebie, a także jak nie są wolni od
rodzących się podchwytliwych diabelskich wątpliwości w sobie
samych. I dalej – jak wielki dramat przeżywają ci, którzy
zawracają z obranej drogi z różnych przyczyn.



Postawić się w obecności Najwyższego i Prawdziwego
Kapłana – Jezusa Chrystusa, który wciąż modli się do Ojca ze
wzniesionymi wysoko rękoma za uczniów wszystkich czasów i za
wszystkich wiernych, którzy także mają udział w powszechnym,
czyli Katolickim Kapłaństwie Chrystusa. Co mówi mi Duch? Jakie
słowa wkłada mi do serca? On, który tak bardzo pragnie jedności...










Dzień
7/ Sakrament Małżeństwa i Dar Bojaźni Bożej










Mk
10,1-12:
„...
A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył,
tego człowiek niech nie rozdziela!”






Dar
Bojaźni Bożej

– to
wewnętrzne
usposobienie duszy
,
które sprawia, że pod działaniem Ducha Świętego odczuwa ona
jakby instynktownie, wraz z wielkim szacunkiem dla Bożego Majestatu
i bezgranicznym upodobaniem w jego ojcowskiej dobroci żywy wstręt i
odrazę do wszystkiego, co mogłoby obrażać tak dobrego,
miłosiernego i miłości godnego Ojca.















Dziękując za sakrament małżeństwa – wzgardzić
wszelkimi propozycjami związków proponowane jako alternatywne,
jakimi są związki wbrew naturze. Widzieć trud Jezusa, jak pokonuje
pieszo, w upale duże odległości, by nieść Słowo Dobrej Nowiny.
Uznać nieporównanie większą pracę Pana wobec tego, co ofiaruję
ja.



Zobaczyć, jak faryzeusze nie mają litości nad Dobrym
Pasterzem. Jak kąsają Pana fałszywymi pytaniami i podłymi
uśmieszkami, a nade wszystko twardością serc. Spojrzeć na Jezusa
i zobaczyć Jego dobre, poranione Serce, Jego skrywany ból z powodu
przykrej prawdy, że ludzkie serca są twardsze od skały. Równie
wielką boleścią Pana są rozpadające się małżeństwa. Wygasła
miłość małżonków, brak matczynej i ojcowskiej troski o dzieci,
które już jako młodociani stają się zepsuci i dzicy jak
niebezpieczne zwierzęta, które zabijają swoich rodziców.



I zobaczyć, jak Jezus odpoczywa przebywając ze swoimi
Apostołami gdzie panuje miłość i zrozumienie. Zobaczyć jak mimo
różnic z miłości do Zbawiciela wciąż szukają pojednania i
wzrasta ich zażyłość (oprócz Judasza). Mają dobrą wolę i są
wolni od złych nawyków. Podobnie Pan znajduje w rodzinach
kochających się i przebaczających sobie. Zobaczyć jak te same
tematy, ale w innych środowiskach przeżywane są całkiem inaczej.
Pozostać w bliskości Pana. Pytać, co niezrozumiałe i słuchać
wyjaśnień Jezusa.





Wydarzenia
Stowarzyszenie Towarzystwa Maryi Niepokalanej, Osła 112, 59-706 Gromadka